Ewidentnie zaczęło się przedwiośnie. Pesymista powie: błoto, chlapa, deszcz i śmieci, które do tej pory przykrywał śnieg. Optymista zaprotestuje: cieplej, słoneczko, które już grzeje i zielona ozimina na polach.
Mnie jest bliżej do optymisty. Myśląc o przedwiośniu mam w głowie taki obrazek: mała rzeczka płynie wartko pomiędzy krami lodowymi, które już nie blokują jej nurtu, tylko roztapiają się przy brzegu. Wszystko w promieniach południowego słońca.
Kicz? Marcowe zdjęcie z kalendarza z widoczkami?
A ja wczoraj widziałem taki obrazek naprawdę...
Rezerwat przyrody „Królewskie Źródełka” w Kozienickim Parku Krajobrazowym, tuż za rogatkami Kozienic przy drodze na Radom. Leśna droga prowadzi w środek puszczy, gdzie zaczyna się leśna ścieżka dydaktyczna. Takie ścieżki abstrahując nawet od ich dydaktyki to fajny sposób na zwiedzanie parków narodowych czy parków krajobrazowych. Są oznaczone, ułatwiają dojazd w środek puszczy i prowadzą do prawdziwych atrakcji turystycznych. Nawet półgodzinna przerwa w podróży daje szansę na poznanie ciekawego miejsca.
Ścieżka „Królewskie Źródełka” w ciągu kilku minut dochodzimy do rzeczki i na podmokłe łąki. Za miesiąc będzie tu gwarno od ptasich trelów. Znajduje się tu zresztą jedno z nielicznych miejsc, gdzie można zobaczyć bociana czarnego. Do podglądania ptaków, dla których rozlegle podmokłe tereny to prawdziwy raj wybudowany został specjalny pomost obserwacyjny. Piękna ekspozycja na południe pomaga podczas wycieczki w weekend złapać wiosenną opaleniznę i zadziwić kolegów w pracy.
Ale to wszystko zacznie się dopiero za miesiąc.
Na razie jest cicho, po bagniskach można by, gdyby ktoś się uparł, przejść suchą nogą, choć dla turystów zbudowano specjalną kładkę. W lesie leży jeszcze śnieg. I jest rzeczka. Przy brzegach kra, która roztapia się powoli w promieniach, mającego już siłę słońca, ale nurt wartko płynie jakby miał już dojść zimy, która skutecznie go powstrzymywała.
Rzeczka, której nazwa Zagożdżonka, a waściowie jej wymówienie może sprawiać pewne problemy obcokrajowcom, to najdłuższa rzeka Puszczy Kozienickiej, a zdaniem wielu także i najpiękniejsza. Wiekowe drzewa, które zachowały się nad rzeką, oczywiście, gdy już będą miały liście, dadzą wyobrażenie jak niegdyś wyglądała cała puszcza Kozienicka.
Po dawnych czasach, gdy polowali w niej polscy monarchowie, a w rzeczkach takich jak Zagożdżonka „mieszkały” topielice, rusałki i wodniki pozostała jeszcze jedna pamiątka - królewskie źródełko. Przy leśniczówce, obok parkingu, skąd zaczyna się ścieżka prowadząca do rzeki bije źródełko, w którego uzdrawiającą moc od niepamiętnych czasów wierzyli okoliczni mieszkańcy. Miał ponoć pijać z niego także król Władysław Jagiełło podczas polowań, na które namiętnie wybierał się w ostępy Puszczy Kozienickiej. Być może ta woda zachowywała go w zdrowiu i dodawała sił witalnych, dzięki których przeżył ponad 70 lat, zmagania z Zakonem Krzyżackim, stryjecznym bratem Witoldem i trzy żony... Zaziębienie po którym zmarł złapało go podczas podróży na Ruś, z dala od Puszczy Kozienickiej. Jak donosił kronikarz Jan Długosz Jagiełło postanowił posłuchać nocną porą ...słowika. Słuchał chyba długo, bo zaziębił się i niedługo potem zmarł.
Cóż szkodzi spróbować wody z Królewskiego Źródełka. Może się okazać całkiem dobrym lekarstwem na wiosenne przeziębienia.